sobota, 10 marzec 2018 23:15

Złote Gody Dużego Fiata w Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie

Polski Far 125p Polski Far 125p

Trudno uwierzyć, że minęło pół wieku od chwili, gdy w Fabryce Samochodów Osobowych na warszawskim Żeraniu rozpoczęto produkcję Polskiego Fiata 125p, .......znanego bardziej jako Duży Fiat. I choć od szesnastu lat nie jest już produkowany dla większości starszych niż pokolenie X jest symbolem nowoczesności, europejskości i niedoścignionych marzeń o własnym samochodzie.

Z okazji Złotych Godów krakowskie Muzeum Inżynierii Miejskiej urządziło wystawę jubileuszowo-sentymentalną poświęconą historii Polskiego Fiata 125p. Ekspozycję zaczynamy od poprzednika, można by powiedzieć ojca Szanownego Jubilata, Fiata 1500. Pontonowe nadwozie, przetłoczenia na masce nad reflektorami, przestronne, rozświetlone, starannie wykończone wnętrze, dźwignia zmiany biegów przy kierownicy i obręcz klaksonu wewnątrz kierownicy. Granatowe cacuszko początku lat siedemdziesiątych, które byłoby ozdobą każdego zlotu weteranów. Następny stoi oryginalny, włoski Fiat 125, z kwadratowymi lampami, które okazały się nie do wykonania w warunkach gomułkowskiej gospodarki i brązowym, błyszczącym lakierem, jakby przed chwilą opuścił fabrykę.

ZoteGodyDuegoFiata02

Za nimi  opakowany jak gwiazdkowy prezent, nasz upragniony Polski Fiat 125p, w wersji sedan, w najbardziej popularnym kolorze kości słoniowej. Pierwszą salę zamyka pięknie odrestaurowana Syrena 105, samochód produkowany również w FSO, który przeszedł głęboką modernizację dzięki zakupione licencji na Fiata.

ZoteGodyDuegoFiata03

W drugiej sali zaprezentowano wszystkie samochody Fiata produkowane, montowane lub, w których tylko zmieniano znaczek z fabrycznego na taki z literą „p” na końcu. Na początek Duży Fiat w wersji kombi, najczęściej produkowany model na rynek polski. Limuzyna dla peerelowskich VIP’ów Polski Fiat 132p. Niedościgłe marzenie wszystkich Polaków, w tym i moje, Fiat 127p, spopularyzowane przez inżyniera Zawadę w serialu „Znaki szczególne”. Fiat 131 Mirafiori, pamiętany z gorącej sceny w filmie „Przepraszam, czy tu biją?” i w końcu Fiat 128, w Polsce bardziej znany jako Zastawa 1100, produkowany głównie w Jugosławii, ale i z żerańskim epizodem. Nad wszystkimi góruje Polski Fiat 125p sedan z najlepszych lat produkcji w kolorze… kości słoniowej.

ZoteGodyDuegoFiata04

Główną salę ekspozycji rozpoczyna prezentacja sportowych wersji Fiata, tych bijących rekord długotrwałej jazdy (do dziś niepobity) na podwrocławskiej autostradzie, tych zwyciężających Rajd Monte Carlo oraz tych niepodzielnie królujących przez długie lata na trasach rajdowych wszystkich krajów demoludów. Wspaniała, lekko już zapomniana, a szkoda, historia polskiego sportu motorowego. Na sportowym modelu Fiata swoje pierwsze rajdowe kroki robił między innymi Krzysztof Hołowczyc.

Naprzeciwko zaczyna się ekspozycja wersji roboczych Dużego Fiata, taksówka w barwach warszawskiego MPT z numerem bocznym 1313 jak w serialu „Zmiennicy”, jeszcze niepoobijana i zapewne bez dziesiątków tysięcy dolarów schowanych w oparciu przedniego fotela.

ZoteGodyDuegoFiata05

Obok radiowóz Milicji Obywatelskiej używany przez techników dochodzeniowo-śledczych zbierających ślady z miejsca przestępstwa. Takie nasze rodzime CSI z Krakowa, Katowic lub Białegostoku. Samochód oczywiście w wersji kombi, która miała zaspokoić rosnące potrzeby rozwijającego się kraju na nieduży samochód dostawczy i stać się współczesnym osiołkiem roboczym.

ZoteGodyDuegoFiata06

Scenkę rodzajową dopełnia sylwetka milicjanta z drogówki oraz rozbity na latarni, a jakże, czerwony Polski Fiat 125p. Obok leży pognieciony rower.           Widocznie w wypadku ktoś ucierpiał, bo tuż obok zaparkowała karetka Pogotowia Ratunkowego, oczywiście Duży Fiat kombi.

ZoteGodyDuegoFiata07

I jeszcze jeden osiołek, czerwony pick-up, niezbyt ładowny ale ze skrzynią o powierzchni dwóch i pół metra kwadratowego. Można było ją przykryć brezentową plandeką na demontowanym stelażu. Dwuosobowa kabina była identyczna jak w wersji osobowej i kombi, ale bardzo niewygodny w prowadzeniu dla wyższych kierowców, regulacja ustawienia fotela w przód i tył była bardzo ograniczona.

ZoteGodyDuegoFiata09

Na samym środku stoi perła wystawy, oryginalny przedłużony, sześciodrzwiowy, siedmioosobowy kabriolet. Wyprodukowano ich ledwo kilkadziesiąt sztuk, ale ten eksponowany w MIM jest absolutnie wyjątkowy. Jeździł nim w czasie pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny Papież Jan Paweł II. Historia samochodu jest w pełni udokumentowana, na ścianie obok wisi zdjęcie Papieża podróżującego tym pojazdem.

ZoteGodyDuegoFiata08

Trudno uwierzyć, że zakup licencji i produkcja Polskiego Fiata 125p była pomyślana nie tylko jako zaopatrzenie rynku krajowego w nowoczesny pojazd użytkowy, ale przede wszystkim jako produkt eksportowy. Duża mapa i lista krajów z liczbą wyeksportowanych pojazdów wygląda imponująco. Najwięcej Polskich Fiatów jeździło po drogach Wielkiej Brytanii, Francji i Republiki Federalnej Niemiec, nawet po kilkadziesiąt tysięcy sztuk, ale pojedyncze sztuki trafiły nawet do Japonii i Chin, acz raczej do obiegu wtórnego, gdyż pierwotnie były używane w polskich przedstawicielstwach w tych krajach.

ZoteGodyDuegoFiata10

Samochód w latach swojej produkcji był niemal niedostępny dla zwykłych obywateli. Można go było kupić albo w tak zwanym eksporcie wewnętrznym, czyli za waluty wymienialne, które można było posiadać, ale nie można było kupić poza drobnymi (120 USD na osobę) przydziałami dla osób wyjeżdżających za Żelazną Kurtynę. Zazwyczaj mogli sobie na to pozwolić pracownicy polskich przedstawicielstw dyplomatycznych lub handlowych, specjaliści pracujący na dewizowych kontraktach albo posiadający hojną rodzinę na Zachodzie. Drugim sposobem było kupno na asygnatę, czyli przydział otrzymany za zasługi dla  kraju, Partii lub po znajomości, za łapówkę lub w inny równie nieoficjalny sposób. Cena samochodu wynosiła około czterdziestu przeciętnych pensji. Pamiętam, że na początku lat siedemdziesiątych samochód kosztował 170 – 180 tysięcy złotych, ale z każdym rokiem jego cena rosła, wkrótce osiągając ćwierć miliona i to nie była ostateczna jego cena. Co ciekawsze, zaraz po wyjechaniu za bramę Polmozbytu pojazd zyskiwał dwu, a później nawet trzykrotność oficjalnej ceny. Nawet dziesięcioletnie auta były droższe niż te z „salonu”, tyle, że niedostępne. Wymarzony piknik z upragnionym autem na tle sielankowych zdjęć reklamowych to obraz szczytu turystycznych marzeń mojej młodości, którą przedstawia kolejny eksponat wystawy, dodatkowo wyposażony w bagażnik dachowy z ulubionym fotelem Babci wiezionym na wyjazd nad wodę.

ZoteGodyDuegoFiata11

Nowoczesny w chwili zakupu licencji, z technologiami niedostępnymi w naszej gospodarce, wkrótce został całkowicie rozpracowany przez rodzime Złote Rączki, wszelkiej maści wykształconych i domorosłych mechaników. Już nie tylko państwowe serwisy, ale także prywatne warsztaty były w stanie rozebrać Dużego Fiata do najmniejszej śrubki, a następnie złożyć go powrotem tak, że nadal był na chodzie, a wszystkie niewykorzystane części mieściły się w garści mechanika. Do obrazu typowego warsztatu z tamtych czasów pasuje kolejny eksponat, którym jest niemal w pełni rozłożone nadwozie wyposażone w jeszcze nie wymontowany silnik i skrzynię biegów.

ZoteGodyDuegoFiata12

Ostatnimi prezentowanymi na wystawie pojazdami są: Polonez, następca Dużego Fiata na liniach montażowych FSO oraz samochód FSO 125p, czyli Duży Fiat z ostatnich lat produkcji, gdy licencja już wygasła i nie można już było używać nazwy Polski Fiat. To już nie ten sam pojazd co w pierwszych latach produkcji, co prawda wnętrze unowocześnione, a właściwie zunifikowane z wnętrzem Poloneza, ale wykonanie mechanicznie i blacharskie prezentowało bardzo dużo do życzenia, jak wszystkie wyroby polskiego przemysłu doby kryzysu gospodarki niedoboru ostatnich lat PRL’u. Produkowane wówczas samochody trapiły ciągłe awarie wszystkich układów mechanicznych oraz rdzewiejąca na potęgę karoseria.

Przed samym wyjściem na telewizorze marki Rubin,na którym możemy obejrzeć reklamy telewizyjne Dużego Fiata oraz wystawkę zdjęć z udziałem samochodu podarowanych Muzeum przez byłych właścicieli. Dominują tu zdjęcia czarno-białe lub pseudokolorowe, wywoływane na materiałach enerdowskiej firmy ORWO, których wszystkie barwy w jakiś dziwny sposób powędrowały w kierunku czerwieni.

Bogata dokumentacja fotograficzna i opisowa po polsku i angielsku towarzyszy zwiedzającym przez całą wystawę. A jeśli chcielibyśmy jeszcze posłuchać ciekawych opowieści o historii Dużego Fiata warto skorzystać ze zwiedzania z przewodnikiem. Mimo, że ekspozycja nie jest bardzo duża, w końcu to historia tyko jednego modelu samochodu, choć produkowanego prawie ćwierć wieku, dokładne jej obejrzenie i wysłuchanie wszystkich opowieści i anegdot zajmuje niemal godzinę. Warto też zrobić sobie na pamiątkę zdjęcie w stylistyce lat siedemdziesiątych z Polskim Fiatem 125p. Jedyna taka okazja!

 

ZoteGodyDuegoFiata14

Wystawa Polskiego Fiata 125p to nie jedyna ekspozycja Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie. Fizyka w praktyce dla dzieci, krakowskie drukarstwo, Galeria Figur Stalowych, wystawa architektury Witolda Cęckiewicza, to tylko część dostępnych atrakcji. Teren Muzeum do dawna zajezdnia tramwajowa, dlatego szczególnie polecam ekspozycję starych tramwajów, wszystkie pięknie odrestaurowane. Ale to już inna opowieść…

ZoteGodyDuegoFiata15

 

Tekst Piotr „Pete” Antoszewski

Zdjęcia EllaRebela i Maciej Szanter

Oceń ten artykuł
(7 głosów)
Ostatnio zmieniany piątek, 06 kwiecień 2018 10:53