wtorek, 12 czerwiec 2018 08:01

Suzuki Swiftem 1,0 Hybrid na mecz bokserski

Suzuki zgodnie ze swoim sloganem „Way of life” wspiera w Polsce różne dyscypliny sportowe.

Jedną z nich boks i w związku z tym na zaproszenie Suzuki Motor Poland pojechaliśmy Swiftem 1,0 Hybrid do Kielc na Miedzypaństwowy Mecz Bokserski Seniorów Polska-Turcja.

Muszę przyznać, że już wiele lat nie byłem na walce bokserskiej i to co zobaczyłem w Hali Legionów bardzo mi się spodobało i podbudowało, że mamy tak wielu zdolnych zawodników którzy dostarczają tak dużo pozytywnych emocji.

Tak jak Jan III Sobieski zwyciężył turków pod Wiedniem, tak polscy pięściarze pokonali tureckich w Kielcach - tutaj znajdziecie wyniki poszczególnych walk

Chłopaki naprawdę się starali i nie były to żarty tylko poważna walka – jednego turka musiało zabrać pogotowie po przegranej walce przez nokaut....

 Adam Kulik – nasz zawodnik z najcięższej kategorii wagowej – 117 kg

Suzuki Motor Poland sponsorem Polskiego Związku Bokserskiego

Na zawody Kielc pojechaliśmy nowym Suzuki Swiftem 1,0 Hybrid Boosterjet SHVS.

Do Swiftów mam sentyment (miałem takiego w latach 1992-1995) więc zawsze podchodzę do nich pozytywnie nastawiony.

Najnowsza jego odsłona nawiązuje do cech poprzedników- jest małym, bardzo zwinnym samochodem który dobrze się prowadzi.

W stosunku do poprzedników największą różnicą jest turbodoładowany benzynowy silnik 1,0 zamiast jednostki wolnossącej i muszę przyznać, że ta zmiana wyszła japończykom bardzo dobrze.

Trzycylindrowy silnik uwielbia się szybko wkręcać na obroty dysponując dużym momentem już od niskich obrotów. Duża w tym zasługa małego koła zamachowego i co charakterystyczne dla Suzuki dobrze zestopniowanej skrzyni biegów. Jak widzę producenci małych aut z trzycylindrowymi silnikami wykorzystują tą samą cechę tych silników i łączą je ze skrzyniami o bardzo długich przełożeniach co daje bardzo fajny efekt w postaci dynamicznego auta w którym nie trzeba ciągle zmieniać biegów (jak np. w dieslach) i całkiem ciekawego dźwięku silnika.


Wnętrze jest znacznie obszerniejsze od poprzednika (mimo podobnych wymiarów zewnętrznych) a co dla mnie najważniejsze – na przednich siedzeniach siedzi się dużo niżej.

 

Znalazłem też niewielka minusy:

  • słabe wyciszenie pracy podwozia i hałasów od kół – ale to jest akurat konsekwencja bardzo niskiej masy auta – tylko 915kg co z kolei przechodzi w zaletę – Suzuki Swift mało pali i szybko jeździ.

  • Szyba czołowa jest w górnej części mocno oddalona od kierowcy (bardzo podobnie jak w Mini czy Skodzie Fabii) co skutkuje tym że nie widać sygnalizatora na światłach i trzeba się wcześniej zatrzymywać :) - ale ta wada dotyczy tylko wysokich osób :)

  • zbyt miękkie zawieszenie – tu nie znajduję uzasadnienia takiego kroku zwłaszcza, że Suzuki nigdy nie była znana z komfortowego zawieszenia...

  • zastosowany napęd hybrydowy załączał się (przynajmniej tak wyglądało to z tego centralnego wyświetlacza) tylko pomiędzy 3,5 a 4 tys. obrotów i kompletnie nie było tego czuć

     

Ale niewątpliwie największą zaletą nowego Suzuki Swifta z silnikiem turbodoładowanym jest to, że subiektywnie jest dużo bardziej dynamiczny niż podają to dane katalogowe (10sek do 100km/h) i bardzo ochoczo reaguje na każde nawet delikatne naciśnięcie pedału gazu oraz bardzo duży użyteczny zakres obrotów co mi stanowczo przypadło do gustu.

Tekst i zdjecia:

Maciej Szanter

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oceń ten artykuł
(1 Głos)
Ostatnio zmieniany poniedziałek, 18 czerwiec 2018 21:36