niedziela, 29 lipiec 2018 21:45

100% Elektryczne - Nissan Leaf i Nissan e-NV200 Evalia

Nadeszły nowe czasy – stwierdzam tak  po kilku dniach użytkowania tych dwóch samochodów w 100% elektrycznych.

Użytkowanie samochodu elektrycznego jest inne od pojazdu napędzanego tylko silnikiem spalinowym (i nie ma ty znaczenia diesel czy benzyna)

Pierwsza i najważniejsza sprawa to wrażenia – jest zdecydowanie ciszej niż nawet w najlepszej limuzynie klasy Audi A8 czy BMW 7, ponadto ta cisza jest strasznie zdradliwa bo po wciśnięciu „gazu” w elektrycznym Nissanie czujemy zdecydowane jednostajne, linearne przyśpieszenie połączone z ciszą – co w samochodzie spalinowym jest nienormalne.

Zanim się do tego przyzwyczaiłem minęło kilka dni. Ponadto te jednostajne przyśpieszenie bez zmiany biegów jest uzależniające, ale i niebezpieczne bo kompletnie zaburzona jest percepcja postrzegania przyrostu prędkości do której przywykłem przez ostatnie 28 lat jeżdżenia samochodami spalinowymi :)

Elektryczny Nissan dzięki silnikowi o mocy 109 KM i momentowi 254 Nm (dostępne od zerowej prędkości) przyśpiesza w ciszy i dopiero jak zaczynasz słyszeć lekki świst powietrza spoglądasz na prędkościomierz a tam już jest 90-100km/h i zaczynasz się orientować że jedziesz za szybko!.

Ta cisza podczas przyśpieszania zmienia także odczucie czasu jaki upływa do 100km/h bo w katalogu podają, że Nissan Leaf potrzebuje na to ok. 11 sek., a moje subiektywne odczucie jest takie że robi to ok. 2 sekundy szybciej.

 Wnętrze Leafa jest typowe dla Nissana (poza wskaźnikami i dźwignią "zmiany biegów") 

Mi nie pasowały wysoko umieszczone fotele przednie - pod nimi umieszczono akumulatory oraz brak regulacji wzdłużnej kierownicy - w dzisiejszych czasach to bardzo rzadko spotykane utrudnienie.   

 

Nissan Leaf - bagażnik ma całkiem spory jak na elektryka 

 

Podobnie ma się sytuacja z dostawczo-osobowym Nissanem e-NV200 Evalia bo ma ten sam silnik (109KM) ale akumulatory słabsze (24KW) co Leaf w słabszej wersji więc jedyne różnicę pomiędzy nimi wynikają z nadwozia i pozycji za kierownicą – w Evalii siedzi się nad przednią osią – jak to w samochodach dostawczych.

 

 Wnętrze jest bardzo obszerne ja na tak małe wymiary zewnętrze.

 W bagażniku dodatkowo 2 rozkładane siedzenia  

 Nissan e-NV200 to właściwie pierwszy na rynku polskim powszechnie dostępny samochód dostawczo – osobowy o napędzie tylko elektrycznym i z powodu małych gabarytów doskonale nadaje się na dostawy w centrum miasta – zajmuje mniej miejsca niż większość samochodów osobowych.
Parametry aut elektrycznych są naprawdę niezłe - poza ich realnym zasięgiem  po naładowaniu 

Problemem jest obecnie brak miejsc do ładowania elektryków.

Próbowałem naładować Evalię  na Pl. Teatralnym, ale nie chciała współpracować z tamtejszą ładowarką albo ładowarka nie chciała z autem .....?

U dealera Nissana Zaborowski na ul. Puławskiej jest udostępniona dla posiadaczy samochodów elektrycznych marki Nissan szybka ładowarka Chademo.

 

Zrówno Leaf jak i Evalia potrzebowały  w tej ładowarce ok  45 minut aby samochód został naładowany z 25% do 95% pojemności akumulatora.


Wszystko fajnie ale tą metodą musiałbym codziennie jeździć na ul.Puławską i jeść kurczaki w KFC obok :) - bo co robić przez te 45 minut kiedy samochód jest ładowany?

Bo realny zasięg Nissana e-NV to ok. 120-130km a Leafa ok. 180 km

Więc mi to starczyło na 1 dzień jeżdżenia po mieście i załatwiania spraw. Bo zawsze musiałbym doliczać ok.17 km na dojazd do serwisu Nissana i powrót.

Nie odważyłem się na dłuższy wyjazd np. do Czosnowa (45 km) w jedną stronę z Okęcia, bo większość trasy przebiega po trasie szybkiego ruchu gdzie samochód elektryczny traci najwięcej ze swojego zasięgu.

Dla elektryka zasada jest taka – im większy korek i im częściej się nim rusza i hamuje tym lepiej dla zasięgu. Jazda ze stałą prędkością po trasie szybkiego ruchu zużywa najszybciej akumulatory. 

Samo włączenie klimatyzacji lub ogrzewania skraca zasięg o ok. 11 km na wyświetlaczu. :) 

Muszę chyba przyznać, że nie unikniemy przyszłości w miastach dużej ilości aut elektrycznych.

Oczywiście poza miastem na długie trasy te rozwiązanie w najbliższych latach na pewno się nie sprawdzi, ale kto wie jak szybki będzie rozwój akumulatorów i sieci stacji szybkich ładowarek.

Mimo tego muszę przyznać, że jazda samochodem elektrycznym mi się podobała i czekam już na kolejne nowsze konstrukcje w tej dziedzinie.

 

Tekst i zdjęcia:

Maciej Szanter

 

 

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Ostatnio zmieniany środa, 10 październik 2018 21:16

Artykuły powiązane